Nazwa „ortodoncja holistyczna" czasem budzi nieufność — kojarzy się z modnym słowem, pod którym niewiele się kryje. W naszym rozumieniu oznacza coś konkretnego: leczenie zgryzu oparte na najlepszych dostępnych metodach ortodontycznych, ale osadzone w kontekście funkcjonowania całego organizmu, a nie tylko wyglądu zębów.

Funkcja przed estetyką

Prosty, ładny uśmiech to często efekt uboczny prawidłowego leczenia — nie jego cel sam w sobie. Zanim zaplanujemy przesunięcie zębów, pytamy: jak pacjent oddycha? Gdzie w spoczynku spoczywa jego język? Jak wygląda wzorzec połykania? Czy występuje napięcie mięśniowe w obrębie żuchwy, karku, postawy? Te elementy wpływają na to, czy leczenie będzie trwałe, i czy w ogóle adresuje prawdziwą przyczynę problemu.

Ciało jako połączona całość

Zgryz nie istnieje w oderwaniu od reszty ciała. Nieprawidłowe oddychanie przez usta wpływa na wzrost twarzoczaszki. Napięcie w żuchwie promieniuje do karku i głowy. Postawa ciała wpływa na pozycję żuchwy w spoczynku. Dlatego w wielu przypadkach współpracujemy z fizjoterapeutami, logopedami i innymi specjalistami — nie dlatego, że to modne, ale dlatego, że pojedyncze spojrzenie „tylko na zęby" bywa niewystarczające.

Biologiczna ostrożność

Staramy się dobierać materiały bezpieczne biologicznie i minimalizować niepotrzebną ingerencję tam, gdzie to możliwe. Nie oznacza to rezygnacji ze sprawdzonych metod — oznacza świadomy wybór tego, co wprowadzamy do organizmu pacjenta.

Prawdziwa przyczyna, nie tylko objaw

Bruksizm, bóle głowy, zaburzenia stawu skroniowo-żuchwowego — każdy z tych objawów można „wyciszyć" doraźnie. Ortodoncja holistyczna pyta dalej: co go wywołało? Czasem odpowiedź leży w zgryzie. Czasem w oddychaniu. Czasem w napięciu, którego źródłem wcale nie jest jama ustna. Naszym zadaniem jest to rozpoznać — i zaproponować leczenie, które adresuje przyczynę, a nie tylko maskuje skutek.